Dopisek vel bonus:
Przegapiłem, ale rzecz jest pyszna. Oto podręcznikowy przykład tego, jak nie łamać okładki. A zafundowała go nam Polska. Co widzicie, kiedy patrzycie na ten cover? Bo ja widzę Donalda Tuska w roli lubieżnego wykładowcy, amatora lolitek.
Dawno się tak nie ubawiłem, patrząc na front poważnej gazety.
A na poważnie: Tak nie można! Brak np. mocnej pionowej linii albo chociaż ramki na zdjęciu dał makabryczny efekt. Temat zlał się z samodzielnym zdjęciem. Buu…
To co zasługuje na wyróżnienie w pozostałych dziennikach opinii, to dobry tytuł w Gazecie Wyborczej i graficzny chwyt w Super Ekspresie – zrobienie ze słowa łapówkarz czarnego paska na twarzy trenera oskarżanego o korupcję. Przy tej okazji, mała uwaga. W dalszym ciągu żyjemy w komunizmie. Bo to w tamtym systemie telewizja pokazywała materiały z obławy na spekulantów i wachlarze z banknotów. Oglądając materiały z zatrzymania trenera W. miałem wrażenie, że cofnąłem się w czasie o 20 lat. W USA takie zatrzymanie natychmiast zostałoby zaskarżone w sądzie, a obrona udowodniłaby, że naruszone zostały prawa oskarżonego do obrony – kuriozum to sytuacja, o której mówi Zbigniew Cwiąkalski w Dzienniku: zarzuty wobec W. najpierw przedstawiono dziennikarzom, a dopiero potem poznał je… zatrzymany. Trzeba przyznać jedno. Donald Tusk ma częściową rację. Minister Mariusz Kamiński rzeczywiście jest dobry. Szkoda tylko, że jego specjalizacja jest taka wąska – to robienie medialnego show.
A co Wam się nie podoba lub podoba w tych okładkach? A jest kilka smaczków. Np. Zdjęcie Pałacu Kultury i Nauki w Dz. Moim zdaniem bez sensu. Wielkości pocztowego znaczka. Małe, ciemne, nieczytelne. Krótko mówiąc – niepotrzebne. Ciekawy jestem, co Wy znajdziecie?



Najnowsze komentarze