Tybetańczycy chwycili za kamienie. Mają jednak pecha, bo świat ma gdzieś ich cierpienie. Rachunek jest prosty. Tybet jest biedny i słaby, a Chiny bogate i silne. Czy w takim układzie powinniśmy bojkotować olimpiadę? Nie mam złudzeń, że żadnego globalnego bojkotu nie będzie. Nie od dziś przecież wiadomo, że nasz świat, sorry za patos, to jedna wielka banda konformistów. Polecam Wam tekst i dyskusję na ten temat na Pardonie.
W sobotnioniedzielnych wydaniach sprawa Tybetu wylądowała na zdjęciowych podwałach. Moim zdaniem, w Gazecie Wyborczej z powodzeniem Tybet mógł trafić na górę strony. Ekonomiczno poradnikowa czołówka Rzeczpospolitej też mogła trafić pod zdjęcie (a nie nad nie). Natomiast Dziennik zrobił mocną krajową czołówkę i aż żal, że nie dał zdjęcia z Tybetu, które tu wrzuciłbym na podwał. A Wy? Co sądzicie o Tybecie i bojkotowaniu Olimpiady?


Najnowsze komentarze