Z dużym zainteresowaniem obserwuję przemiany, jakie ostatnio przeżywa Super Express (nowe elementy layoutu, pojawienie się z przodu gazety poważnych stron o polityce, zupełnie inna kreacja luźnych tematów, nawiązanie subtelnej gry z czytelnikiem – piękna czołówka o żalącej się posłance Szczypińskiej).
Rozmawiałem o tym wszystkim ze znajomym, który stwierdził, że to ślepa uliczka. Według niego, SE upodabnia się tylko do Faktu (zobaczcie dzisiejszy cover) i chociażby przez to, nigdy nie przebije axelowskiej bulwarówki. Najwyżej jej dorówna, ale nie będzie lepszy. Mam inne zdanie. Myślę, że to dopiero początek zmian, które uratują Superaka i nieźle zamieszają na rynku. Bez nich tej gazecie groziłaby plajta. Już samo przetrwanie będzie sukcesem. A jeśli SE dodatkowo podbierze czytelników F, to będzie to sukces do potęgi.
Superak, używając języka Rymkiewicza, ugryzł w dupę żubra. Co będzie teraz? Zobaczymy. Albo jeszcze inaczej, tym razem mówiąc językiem sieci, SE był do tej pory jak zwykła internetowa strona pozbawiona bajerów, Fakt w ogóle nie silił się, żeby konkurować na tym poziomie, tylko od razu przeskoczył do poziomu web 2.0. Teraz SE odrabia zaległości. Musi to zrobić. Inaczej zawsze będzie traktowany jak “ten gorszy tabloid”. O przejściu do następnego poziomu (web 3.0) trudno mi na razie mówić – chociażby dlatego, że nie wiem, jakby ten poziom miał wyglądać
. Ale jestem pewny, że wkrótce będziemy świadkami spektakularnego wyścigu pomiędzy SE i F. Co mnie, jako czytelnika i obserwatora rynku, może tylko cieszyć.
Dziś jednak wybrałbym F, bo nie wierzę w ptasią grypę (znacie kogoś, kto zachorował na tę chorobę?), za to interesuję się losem Przemka Salety (po prostu żal mi, kiedy człowiek wpada w takie kłopoty). A wy? Co dziś byście wybrali?


Najnowsze komentarze