Zacznę od Polski. Droga ropa rzeczywiście może podbić ceny w różnych sektorach gospodarki, ale jak może przyczynić się do tego tani dolar? Zwłaszcza w Polsce? Tego już nie rozumiem, ale ma do tego prawo, ponieważ nigdy nie byłem orłem z ekonomii. Zawsze mi się wydawało, że tani dolar (czyli mocny złoty) są niekorzystne dla polskich eksporterów, za to sprzyjają importerom. A ponieważ robię zakupy w Polski, a na wakacje wyjeżdżam zagranicę, to taki kurs mi nie przeszkadza. Że nie wspomnę o spłaconym kredycie w Euro. No chyba, że redaktorowi P chodziło o coś innego. O to, że tani dolar powoduje, że baryłka ropy kosztuje nie 90 dolarów a 100 i to jest to podpicie ceny! Ale co to obchodzi czytelnika, jeśli w złotówkach cena baryłki się nie zmienia? Czyli krótko mówiąc, za tytuł duży minus.
Tekst w Rzeczpospolitej o niebo lepszy od tego w P. Ale nie ukrywajmy – ten cover do wybitnych nie należy. Czołówka to blacha z dwoma smutnymi infografikami, a mniej interesujące samodzielne zdjęcie trudno sobie wyobrazić.
Dziennik pisze o stadionowej wojnie, a na zdjęciach są dwie kobiety. Hm? Może warto było pomyśleć o samodzielnym foto.
Dlatego wybieram Gazetę Wyborczą. Za szybką reakcję na informację i zrobienie z niej coveru. Sprawa zrobiła się głośna ok. 18. O ile się nie mylę, pierwszy poinformował o niej RMF FM. Plus za dobre samodzielne zdjęcie na dole. Tak więc przed nami leży poprawna, dobrze złożona okładka. To co by się przydało do pełni szczęścia, to małe zdjęcie na pasku zajawek po prawej stronie – obok głównego materiału – np. główka nowej prezydent Argentyny.
W Super Expressie mieli świetny pomysł na supermana Olejniczaka, ale schowali go w zajawce. Czołówka znowu niedopowiedziana. Wczoraj nie wiedziałem, kto zmarł, dziś nie wiem, o jaki popularny program satyryczny chodzi. Zdjęcie Mandaryny – no cóż – porażające. Natomiast Fakt zrobił Olejniczaka bez pomysłu. Już nowa rezydencja Kasi Cichopek ma w sobie więcej energii, niż tekst o “Wojtku, co chciał zostać strażakiem” (ten tytuł ściągnąłem z jakiegoś komentarza znalezionego w sieci, bo ten z okładki F. jest tak drętwy, że nie chciało mi się go przepisywać).























Najnowsze komentarze