
Nazwanie sprawy doktora G. kryptonimem “Mengele” dowodzi:
1. kompletnego braku poczucia przyzwoitości osób, które to wymyśliły i zatwierdziły,
2. braku ich wrażliwości na ludzkie cierpienie
3. braku szacunku dla innych ludzi
4. nieznajomości historii
5. stronniczości funkcjonariuszy publicznych
Czy takimi cechami powinni odznaczać się oficerowie CBA i ich zwierzchnicy? Na pewno nie! Chylę więc czoła przed dziennikarzami Gazety Wyborczej, którym udało się potwierdzić informację na temat kryptonimu akcji przeciwko kardiochirurgowi (patrz tu). I jednocześnie ubolewam. Z jakiego powodu? Bo przeczuwam, że publikacja przyniesie efekt odwrotny od zamierzonego. Tłum podchwyci tę obelgę. Będzie ją powtarzał i robił z niej żarty. Tym bardziej, że solidny podkład pod takie podchwycenie został już zrobiony. Pamiętacie tytuł w Dzienniku? Ten tekst ciągle jest dostępny na internetowej stronie DZ. Ma tytuł “Doktor Åšmierć w rządowym szpitalu”.
GW poraża też dziś tekstem podwałowym, o ochronie miejsc pamięci przed zbezczeszczeniem ich przez różnej maści parady.
Czołówka Dziennika to echo tego, co widziałem wczoraj we wszystkich serwisach telewizyjnych. Gazety nie powinny ścigać się z telewizją, bo nie mają w takim wyścigu szans, przynajmniej w relacjonowaniu ogólnodostępnych informacji. GW zepchnęła materiał o chorobie min. Religi do zajawki. Szkoda, że tak samo nie zrobiła Rzeczpospolita, która na coverze umieściła zapowiedź tego materiału w postaci dużego zdjęcia. Mniej widoczny jest przez to bardzo ciekawy tekst o tym, że w stolicy wybudowany zostanie najwyższy budynek w UE.

Są sytuacje, w których nie można jedną miarą mierzyć dzienników i tabloidów. I tak, to co znalazło się na coverze Dziennika jest błędem ( czołówka z choroby min. Religi), ale już w przypadku Super Expressu i Faktu jest koniecznością. Dlaczego? Serwisy telewizyjne przedstawiły informacje o chorobie ministra w sposób newsowy, bez epatowania emocjami. I dlatego SE i F mogą podać dziś historię ministra po swojemu.
SE: “Polska jest z Panem, Profesorze!”
F: “Prof. Zbigniew Religa (69 l.) ogłaszając wiadomość o swojej chorobie, mówił spokojnie, ale na jego twarzy widać było wycieńczenie”.
Fakt oddał na ten temat całą okładkę. Złamał ją sugestywnie. Twarz Religa jest smutna. Częściowo przysłania ją czarna karta, na której umieszczono tytuł. Kiedy patrzę na ten cover mam wrażenie, że teraz wszystko co robił profesor zeszło na drugi plan. Ważna jest tylko jego choroba. To z nią musi teraz sobie poradzić.
Natomiast cover SE jest normalny. Nic szczególnego. Wybieram więc Fakt.


















Najnowsze komentarze